9 najczęstszych problemów SEO i jak ich uniknąć lub naprawić

SEO to złożona dyscyplina, która wymaga starannego rozważenia różnych czynników i procedur, aby zostały poprawnie wdrożone. Istnieje wiele sposobów, w jakie możemy popełnić błąd i zaszkodzić organicznemu potencjałowi witryny.
W tym wpisie omówimy najczęstsze problemy SEO oraz to, jak uniknąć padnięcia ich ofiarą. Podobnie, jeśli już zmagasz się z takimi problemami, możemy pomóc Ci je skutecznie naprawić.
Najpierw zacznijmy od podstaw.
Czym są problemy SEO?
Potencjalny problem SEO, który mógłby zaszkodzić wydajności naszych witryn w wyszukiwarkach, mógłby zostać zidentyfikowany jako problem. Aby zapewnić odpowiednią optymalizację stron rankujących wysoko w Google (i innych wyszukiwarkach), powinniśmy być świadomi kilku najczęstszych błędów.
Zerwane linki wewnętrzne i zewnętrzne
Im więcej stron ma witryna, tym większe są szanse na zerwane linki. Gdy strona stale się rozwija i produkuje więcej treści, istnieje niebezpieczeństwo niezauważonych stron 404. Choć dobrze jest rozwijać i dodawać nowe funkcje oraz strony docelowe, musimy zawsze zwracać uwagę na problemy z linkami wewnętrznymi i zewnętrznymi.
My, jako użytkownicy, nie lubimy trafiać na stronę, która nie działa, prawda? Przerywa to nasz przepływ i często skutkuje natychmiastowym opuszczeniem witryny.

Odwiedzający mogą postrzegać stronę jako niegodną zaufania. Jak wiemy, Google jest naprawdę dobry w identyfikowaniu odbioru witryny/strony przez użytkowników. Tak więc, jeśli użytkownicy są niezadowoleni, w konsekwencji wyszukiwarki też będą niezadowolone.
Co więcej, uszkodzone strony marnują cenny crawl budget, który mógłby być wykorzystany w celowy sposób. Nie chcemy, aby boty spędzały czas i zasoby na stronach, które nie są dostępne dla użytkowników.
Dobra wiadomość jest taka, że możemy łatwo zidentyfikować zerwane linki wewnętrzne i zewnętrzne dzięki różnym narzędziom SEO. Naturalnie, jeśli mamy mniejszą witrynę z zaledwie kilkoma stronami, prawdopodobnie znamy je na pamięć i nie będzie tak trudno upewnić się, że wszystko działa dobrze.
Jednak w miarę rozwoju naszych witryn staje się to niemożliwe i zbędne do zrobienia ręcznie.
Wskazówka: uruchamiaj zaplanowane skany raz na tydzień lub miesiąc, a jeśli zidentyfikujesz jakiekolwiek zerwane linki, zagłęb się i spróbuj je odpowiednio naprawić.

Duplikaty treści
Duplikaty treści to jeden z najstarszych i najczęstszych problemów znanych marketerom cyfrowym. Główną obawą jest to, że dostarczając podobnych stron wyszukiwarkom, w tym Google, mogą one mieć trudności ze zidentyfikowaniem i pozycjonowaniem właściwych URL.
W rezultacie my (jako SEO-wcy) możemy cierpieć z powodu utraty ruchu lub po prostu nie czerpać pełnej korzyści z naszych witryn.
My jako profesjonaliści wyszukiwarek musimy zapewnić, że nasza treść jest unikalna. Aby ułatwić życie wyszukiwarkom, powinniśmy unikać kilku najczęstszych pułapek.
Często duplikaty treści występują z powodu pozwolenia, aby różne wersje tej samej strony były dostępne dla użytkowników i botów. Na przykład posiadanie zarówno wersji http jak i https witryny ładujących się bez odpowiednich przekierowań to popularny problem.
Aby uniknąć tego potencjalnego problemu, musielibyśmy mieć ustawione poprawne przekierowania z http na https. Możemy to łatwo przetestować, wpisując http://nazwanaszejstrony.com w przeglądarce. W przypadku gdy nasz protokół https jest włączony i poprawnie ustawiony, przeglądarka powinna nas przekierować do https://nazwanaszejstrony.com.

W ten sam sposób wersja non-www witryny powinna przekierowywać do wersji www, jeśli to jest główna wersja naszej witryny i odwrotnie.

Parametry w URL-ach to kolejna częsta pułapka, która powoduje duplikaty URL-i. Systemy zarządzania treścią często dodają parametry sortowania (dla rozmiaru, koloru, modelu itp.), które mogą skutkować posiadaniem licznych stron z tą samą treścią.

Jednak nie jest to coś, o co należy się martwić, pod warunkiem że wdrożymy właściwe canonicale i atrybuty no-index, gdy jest to potrzebne.
Uwaga: tagi canonical to popularny sposób, aby powiedzieć Google, który zestaw podobnych URL-i indeksować i liczyć jako główny. Innym sposobem jest użycie atrybutu no-index, gdy parametry powodują różne URL-e z tą samą lub podobną treścią.
Błędy w tagu Title
Tagi title są wśród najważniejszych elementów SEO on-site. Informują wyszukiwarki, jaki jest główny temat strony. Tagi title pojawiają się również w wynikach wyszukiwania na górze każdej organicznej pozycji. To czyni je jednym z kluczowych elementów i często decydującym czynnikiem dla użytkowników, by kliknąć w konkretny wynik.
Poświęcenie czasu na ich poprawne ustawienie to kluczowe zadanie SEO. Jednak czasami jest to zaniedbywane, co skutkuje niskimi współczynnikami klikalności.
Główne problemy z tagami title to:
- całkowity brak tagów title
W tym przypadku Google ustawi tag title w oparciu o swoje rozumienie tego, o czym jest nasza strona. Zazwyczaj radzi sobie z tym zadaniem dobrze, ale mimo to, jest to stracona okazja SEO.
Dobrze jest ustawiać tagi title samodzielnie, zwłaszcza dla naszych najważniejszych stron.
- za długie/krótkie tagi title
Używanie krótkich tagów title to stracony sposób na przyciągnięcie potencjalnych użytkowników i nakłonienie ich do kliknięcia w nasze wyniki. Zwykła praktyka to mieć między 55-65 symboli pokazywanych w wynikach wyszukiwania.
I odwrotnie, tagi title, które są zbyt długie (ponad 65 symboli), mogą zostać przycięte i nie być pokazane w pełni. Stworzy to kolejną straconą okazję, by pokazać całe nasze przesłanie światu online.

Jak widzimy tutaj, zarówno tytuł, jak i meta description są przycięte i tym samym nie zapewniają najlepszego doświadczenia użytkownika.
- duplikujące się tagi title
Jest to powszechna praktyka dla witryn e-commerce, aby mieć identyczne tagi. Niestety, często tak jest też w przypadku innych typów witryn. Duplikujące się tagi title utrudniają stronom internetowym wyróżnienie się i odróżnienie od innych podobnych stron.

Problemy z Robots.txt
Robots.txt to stosunkowo proste, ale użyteczne narzędzie dające ważne informacje i instrukcje crawlerom wyszukiwarek. Znajduje się w katalogu głównym witryn i używa formatu zwykłego tekstu.
Może uniemożliwić określone sekcje naszej witryny przed crawlowaniem, więc boty nie muszą marnować cennych zasobów. Jednak są pewne potencjalne błędy, których powinniśmy być świadomi.
Udzielanie dostępu do witryn staging i deweloperskich lub paneli admin
Istnieje kilka sposobów, aby zatrzymać wyszukiwarki przed dotarciem do dowolnych testowych i będących w trakcie rozwoju wersji Twojej domeny. Jednym ze sposobów jest użycie polecenia w pliku robots.txt, choć są bardziej efektywne sposoby, aby to zrobić (np. uwierzytelnianie HTTP).
Jedną z najczęstszych instrukcji blokujących dla witryn WP jest wykluczenie folderu panelu wp-admin. Tak to wygląda:
User-agent: * Disallow: /wp-admin/
User-agent: * oznacza, że instrukcja dotyczy wszystkich botów (bot Google, bot Bing itp.), a druga linia mówi, że chcemy je powstrzymać przed crawlowaniem folderu /wp-admin/ i wszystkiego, co się w nim znajduje.
Blokowanie ważnych URL-i przed crawlowaniem
Podobnie jak w poprzednim poleceniu, nie chcemy zabraniać żadnych ważnych folderów na naszej witrynie przed dostępem botów. Na przykład, częstym błędem może być:
User-agent: * Disallow: /przykladowy-wazny-katalog/
Lub czasami możemy nawet mieć to:
User-agent: * Disallow: /
co w zasadzie oznacza, że zabraniamy całej witryny dla wszystkich botów. Jest to zwykle używane przed „otwarciem” witryny dla świata podczas wstępnych testów. Jednak czasami jest to zaniedbywane i deweloperzy lub SEO-wcy zapominają to usunąć, gdy witryna jest dostępna dla publiczności, w tym wyszukiwarek i użytkowników.
Brak dołączenia linku do pliku sitemap
Robots.txt to świetny sposób, aby ułatwić wyszukiwarkom znalezienie pliku sitemap witryny. Choć nie jest to ogromny błąd, jeśli go pominiemy (zwłaszcza dla mniejszych witryn), wciąż jest szybką i użyteczną rzeczą do zrobienia.

Katastrofy z tagiem Meta Robots
Meta robots to jeden z najważniejszych tagów i dyrektyw jako całość, jeśli chodzi o SEO. To efektywny sposób dla właścicieli witryn, aby informować wyszukiwarki, że dana strona nie powinna być śledzona ani indeksowana.
Istnieją różne przypadki użycia i konfiguracje, ale najpopularniejszą (i często niebezpieczną) jest tag noindex. „Żyje” w sekcji head HTML i wygląda tak:
<meta name="robots" content="noindex,follow" />
Zasadniczo oznacza, że odradzamy wyszukiwarkom indeksowanie naszej treści w wynikach wyszukiwania, ale chcielibyśmy, aby śledziły linki na tej stronie. Możemy rozwiązać różne potencjalne problemy, uniemożliwiając wyszukiwarkom indeksowanie treści. Na przykład:
- strony z cienką treścią, które nie zapewniają żadnej rzeczywistej wartości dla użytkowników- strony kasy na witrynach eCommerce- URL-e zawierające wrażliwe informacje- strony deweloperskie/staging niegotowe do uruchomienia dla publiczności
Najczęstszy problem, który zdarza się z poleceniem noindex, to zapomnienie o jego usunięciu dla ważnej strony (lub całej witryny), gdy jest gotowa do oficjalnego uruchomienia w świecie online. Powiedzmy, że deweloperzy pracowali nad nią przez długi czas, testując różne rzeczy, a potem ktoś po prostu zapomina o jej usunięciu, gdy została uruchomiona.
Niewątpliwie jest to jedna z pierwszych (i najprostszych) kontroli do wykonania, jeśli zastanawiasz się, dlaczego dana witryna lub konkretna sekcja nie przynosi żadnego ruchu organicznego.
Wystarczy otworzyć kod źródłowy i wyszukać (ctrl+f) polecenie „robots”. Jeśli zauważysz dyrektywę „no index”, masz problem! Dobra wiadomość jest jednak taka, że teraz znasz powód i sposób, aby to łatwo naprawić.

Canonicale idą źle
Tag canonical to potężna broń w arsenale SEO-wców. Jest często używany, aby uniknąć potencjalnych problemów SEO z podobną treścią istniejącą na różnych URL-ach.
Na przykład jest to bardzo powszechne w magazynach E-commerce z różnymi parametrami w stronach, które mogłyby potencjalnie powodować problemy z duplikatami treści.
Z canonicalem po prostu mówimy wyszukiwarkom, która strona jest „główna” / „oryginalna”, aby wszystkie inne wersje nie tworzyły problemów. Co więcej, Google będzie wiedział, którą stronę priorytetowo traktować i pokazać w wynikach wyszukiwania.
Jest kilka problemów, które mogą tu wystąpić. Jednym z nich, jak już wspomniano, jest brak ustawionego canonicala, gdy masz różne URL-e z tą samą treścią.

W przypadku gdy canonical jest ustawiony, oto najczęstsze niebezpieczeństwa, których należy być świadomym:
- canonical URL wskazuje na URL z tagiem noindex- canonical URL wskazuje na URL zwracający kod statusu 4xx lub 5xx- canonical URL wskazuje na niezabezpieczoną wersję http strony (gdy mamy też dostępną wersję bezpieczną)- nie samoreferencyjny canonical (tzw. URL skanonalizowany)
Uwaga: to może być w porządku, jeśli jest celowe, choć w większości przypadków chcielibyśmy mieć samoreferencyjne canonicale
- tag canonical jest pusty lub wskazuje na nieprawidłową stronę
Problemy z Hreflang
Hreflangi to odniesienia hipertekstowe w kodzie HTML strony, które pozwalają nam określać alternatywne URL-e przypisane do określonego języka lub regionu. Są szczególnie ważne dla witryn działających w różnych krajach i serwujących treści w różnych językach.

Główną ideą stojącą za odniesieniami hreflang jest upewnienie się, że pokazujemy poprawną wersję witryny zgodnie z użytkownikami i ich krajem/językiem.
Na przykład, dla hiszpańskich odwiedzających chcemy zapewnić wersję /es witryny/strony, dla niemieckich odwiedzających powinno być /de i tak dalej.
W zasadzie informujemy Google, którą stronę i w jakim języku należy pokazać użytkownikom, w zależności od ich ustawień językowych i lokalizacji.
Adnotacje hreflang wyglądają tak:
<link rel="alternate" href="https://www.example.com/es/" hreflang="es" />
Najczęstsze problemy z hreflang obejmują:
- brak linku zwrotnego
Alternatywne URL-e powinny mieć ten sam kod co strona zawierająca alternatywne URL-e hreflang. Gdy używasz tagu hreflang i strona X linkuje do strony Y, strona Y musi linkować z powrotem do strony X. Zasadniczo każda linia kodu hreflang odnosząca się do innej strony powinna mieć ten sam kod na każdej stronie, na której jest dodana.
- wykryty język nie pasuje do określonego języka
Czasami język, który jest określony w tagach hreflang, będzie się różnił od rzeczywistej treści strony
- nieprawidłowe kody ISO
Popularnym błędem jest używanie „en-UK” zamiast „en-GB” podczas targetowania anglojęzycznych odwiedzających w Wielkiej Brytanii. Składnia jest również bardzo ważna. Mimo że wiele witryn używa podkreślników do określania języków w swoich URL-ach, tylko myślniki działają dla hreflang.
- brak samoreferencyjnego tagu
Dodawanie samoreferencyjnego tagu hreflang jest koniecznością, aby zapewnić, że międzynarodowe witryny są poprawnie ustawione i są łatwe do zrozumienia przez wyszukiwarki.
- używanie względnych URL-i zamiast bezwzględnych
Kolejny powszechny błąd z hreflang. Powinniśmy unikać względnych adresów, które dostarczają tylko ścieżkę i zawsze iść po pełną ścieżkę strony.
Poprawne:
<link rel="alternate" href="https://www.example.com/es/spanish-post" hreflang="es" />
Niepoprawne:
<link rel="alternate" href="es/spanish-post" hreflang="es" />
Oto jedno użyteczne narzędzie do identyfikowania problemów hreflang - https://technicalseo.com/tools/hreflang/
Niebezpieczeństwa JavaScript
Choć Google potwierdza, że JavaScript może być używany bez powodowania problemów SEO, powinniśmy być z nim ostrożni. Często deweloperzy używają JS, aby ładować ważne treści i linki, a to może postawić nas w sytuacji, w której wyszukiwarki nie mogą poprawnie crawlować i rozumieć treści.
Dlatego zaleca się poświęcenie dodatkowego czasu i zbadanie naszych witryn, aby sprawdzić, czy wszystkie ważne informacje wyświetlają się poprawnie.
Na przykład zła implementacja JS może spowodować, że Google nie odczyta meta tytułów i opisów, które ustawiamy, co następnie tworzy problemy z naszym CTR w wynikach wyszukiwania.

Dlatego kluczowo ważne jest, aby być świadomym interpretacji Google'a naszej treści JavaScript i tego, czy są w stanie poprawnie crawlować i indeksować informacje.
Problemy z użytecznością mobilną
Prawdopodobnie nie zaskoczy nikogo, jeśli powiemy, że użyteczność mobilna i wydajność witryny to dwa z najważniejszych czynników SEO obecnie.
Minęło już kilka lat, odkąd Google przeszedł na indeksowanie mobile-first i traktowanie wersji mobilnej strony priorytetowo.
Jednym z głównych problemów, które były obserwowane częściej w dawnych czasach, było pokazywanie różnej treści użytkownikom desktopowym i mobilnym. Jest to bardzo niebezpieczna praktyka i może skutkować niższymi wynikami organicznymi.
Niektóre z głównych czynników, które mogłyby wpłynąć na wydajność witryny, obejmują:
- duża liczba wtyczek
Staraj się trzymać z dala od instalowania dużej liczby wtyczek. Im więcej masz wtyczek, tym cięższa i niezgrabna staje się Twoja witryna.
Co więcej, wtyczki są potencjalnym punktem wejścia dla hakerów (gdy nie są aktualizowane na czas), więc mogą również stanowić ryzyko bezpieczeństwa.
- nieoptymalizowane obrazy
Obrazy są jednym z najczęstszych czynników, które wpływają na prędkość stron i ogólną wydajność witryny. Nikt nie cieszy się powoli ładującymi się witrynami, dlatego zawsze zalecamy próbę utrzymania obrazów poniżej 100 kb rozmiaru.

- usługi hostingowe
Weź pod uwagę, że serwer, na którym hostujesz swoją witrynę, jest bazą, na której wszystko będzie zbudowane. Dlatego lepiej nie iść po najtańsze rozwiązanie i zaoszczędzić sobie problemów w przyszłości. Warto zainwestować trochę więcej, ale wiedząc, że w zamian otrzymasz niezawodną, bezpieczną i szybką usługę hostingową.
Podsumowując
Jak już mogliśmy zobaczyć, istnieją liczne sposoby, aby pójść źle, jeśli chodzi o SEO. Warto również zauważyć, że to tylko kilka z najpopularniejszych i najczęstszych problemów technicznych SEO, które możemy napotkać. Jest wiele więcej koszmarów SEO, które mogłyby się zdarzyć.
Mamy nadzieję, że pomogliśmy Ci do tej pory uzyskać lepsze pojęcie i zrozumienie głównych problemów SEO i co jest jeszcze ważniejsze - jak ich uniknąć lub naprawić.
Powodzenia!
Autor: Ognian Mikov

SEO pojawiło się w moim życiu w 2012 roku i od tamtej pory jestem w nim całkowicie zakochany. Dla mnie to znacznie więcej niż praca — to jednocześnie pasja i hobby, które nieustannie motywują mnie do nauki i rozwoju. Niezależnie od tego, czy zgłębiam nowe tematy, tworzę treści, czy zanurzam się w technicznych optymalizacjach, zawsze fascynuje mnie ogromny świat digital marketingu i niezliczone możliwości poprawy wydajności strony internetowej.
W 2021 roku dołączyłem do SEO Alive i SEOcrawl — mojej pierwszej firmy działającej w pełni zdalnie — gdzie miałem okazję rozwijać nowe umiejętności i pracować przy ekscytujących projektach. Co jednak najważniejsze, poznałem tam niesamowitych współpracowników, od których mogłem się wiele nauczyć i z którymi z czasem się zaprzyjaźniłem.
Ukończyłem studia licencjackie z Marketingu oraz studia magisterskie z Public Relations i Reklamy. W wolnym czasie lubię spędzać chwile z córką, a także grać w szachy, piłkę nożną (Само Левски & Més que un club) i pokera — oraz je oglądać.
Odkryj więcej treści tego autora

